Pławienie się w odbitym blasku

5 (100%) 2 votes


Pławienie się w odbitym blasku
Jeżeli podkreślę swoje powiązanie z pozytywnie postrzeganą osobą, to prawdopodobnie również będę pozytywniej postrzegany.

Opis:
Jest to technika autoprezentacji pośredniej, ponieważ nie eksponujemy w niej swoich pozytywnych cech, ale cechy kogoś innego. Liczymy tym samym, że część „blasku”, jaki rzuca przytaczana przez nas „gwiazda”, oświetli również i nas. Czyli innymi słowy, zakładamy (świadomie, bądź częściej nieświadomie), że pozytywne skojarzenia, jakie wzbudza przywoływana jednostka, również zostaną przypisane nam.

W codziennych sytuacjach jest to technika używana dosyć często. W zwykłych rozmowach i opowieściach lubimy wplatać nasze powiązania z osobami znanymi i lubianymi. Kibice danej drużyny częściej podkreślają związki z nią, kiedy ta drużyna odnosi sukcesy. Również odnoszące sukcesy drużyny mają więcej fanów.

„Pławienie się w odbitym blasku” bywa szeroko wykorzystywane w kampaniach wizerunkowych i reklamowych. Stosują ją także różne instytucje, a nawet jednostki administracyjne, takie jak miasta, regiony itp. Wielokrotnie na pewno spotkaliście się z tym, że dane miasto podkreśla swoje związki ze znanymi, wybitnymi osobistościami. Tablice pamiątkowe na elewacjach budynków są tego naocznym przykładem. Można się pławić również w blasku postaci fikcyjnych, czego świetny przykład dała Warszawa na jednej z kamienic:

Również jednostki wykorzystują tę możliwość. Ostatnio stały się modne ubrania, biżuteria i ozdoby z logami super-bohaterów. Noszenie takich emblematów to nic innego jak wykorzystywanie opisywanej techniki.

ZAGROŻENIA:
Jak ze wszystkim i tu nie należy przesadzać. Mówienie na okrągło jakich to nie mamy znajomości może zostać uznane za przechwalanie się.

Jednak najbardziej istotą kwestią, o jakiej musimy pamiętać, jest odpowiednie dobranie obiektu, w którego blasku chcielibyśmy się pławić. Źle dobrana „gwiazda”, może się okazać „czarną dziurą”, która rzuci cień na nas, bądź na markę, którą chcemy wypromować.

PRZYKŁADY

Poniżej prezentuję kilka przykładów wykorzystania „pławienia się w odbitym blasku”, jakie zaistniały medialnie, na szeroką skalę. Przedstawiam zarówno przypadki udane, jak i te, które z różnych przyczyn okazały się błędne.

Przykłady trafione

Putin i Depardieu

(źródło: http://www.polskieradio.pl/5/3/Artykul/756699,Depardieu-spotkal-sie-z-Putinem-i-odebral-paszport)

Omawiana technika wspaniale pasuje do ocieplania wizerunku polityków. Na załączonym zdjęciu Putin demonstruje swoją „przyjaźń” ze znanym i lubianym Gerardem Depardieu.
Przykład niejednoznaczny. Na pewno dla Putina gigantyczny sukces. Poza Rosją, dla  Depardieu już trochę gorzej, ale przecież udział w nowych filmach nie zależy od poparcia społecznego dla aktora (chociaż w „Wielkiej Demokracji”, jak Depardieu określił Rosję, również od poparcia społecznego niewiele zależy…).

Mitt Romney i Clint Eastwood

clint eastwood(źródło: http://www.thedailybeast.com/articles/2012/08/31/clint-eastwood-hijacks-mitt-romney-s-moment-at-the-gop-convention.html)

Mitt Romney to amerykański polityk, który ubiegał się o urząd prezydenta USA w wyborach w 2012 roku. Clinta Eastwooda nikomu przedstawiać nie trzeba. Aktor pojawił się na konwencji kandydata, gdzie wygłosił przemowę udzielającą Romney’owi poparcia w wyścigu o fotel prezydencki. Był to prawdziwy „strzał w dziesiątkę” dla republikańskiego elektoratu! Role grane przez Eastwooda są zazwyczaj podobne: twardy facet, użytkownik broni palnej (a więc zapewne jej zwolennik), który bezwzględnie kieruje się zasadami i zawsze zaprowadza porządek tam gdzie się znajdzie – jest to wręcz idealny zestaw cech osoby, której z chęcią zaufałby konserwatywny, amerykański wyborca. Tutaj występuje również wpływ autorytetu.

Przykłady chybione

Prawica i „Staruch”

Piotr „Staruch” S. to kibol Legi Warszawa, który najpierw wsławił się tym, że uderzył piłkarza swojego ulubionego klubu (rok 2011). Później okazało się, że ten pan również bardzo nie trawi ówczesnego premiera Polski – Donalda Tuska. Podchwyciła to konserwatywna gazeta „Dziennik Gazeta Polska”, która chciała go zatrudnić jako, uwaga, felietonistę sportowego. Ogólnie skrajna prawica polska bardzo polubiła tego pana i często podkreślała związek z nim. Myślę, że jeżeli chcemy tworzyć jakieś bojówki, to skojarzenia z kibolami i bandziorami są bardzo przydatne. W przeciwnym wypadku to strzał w stopę.

Heyah i Lenin
https://www.youtube.com/watch?v=92DT7d82ns4

Totalna reklamowa tragedia. Heyah chciało mieć fajnego virala, może też odwołać się do pewnych „rewolucyjno-komunistycznych” sentymentów. Tymczasem Heyah zaczęła być kojarzona z totalitarną ideologią, łagrami, stalinizmem, wyczynami czerwonoarmistów itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *